Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny. Są one na kształt prochu, zatlonego, co wystrzeliwszy gaśnie...
25 lut 2011
22 lut 2011
14 lut 2011
zabawne chwile w Michelinie
Znów mnie naszło na wspomnienia, od Sióstr. pażdziernik 2009 jedzienie jabłek, ''syrenka'' Natalii, no i oczywiście Justyna, Werka i Śląska. I to dzięki nim, spałyśmy tylko godzinę, a na mszy ledwo co stałysmy. Bo zaprosiły nas do siebie do pokoju, siedizelismy nagle Justyna zaczęła tańczyć ze szczotką do zamiatania, opowiadać swoje historie, potem Werka, z braku sił o 1 w nocy zaczęła tańczyć w śpiworze. Potem zachciało jej się kupę i zacięła się w łazience. I nasze wędrówki z Natalią, tzn. wychodzimy od Wery, Sląskiej i Justyny, idziemy do nas, leżymy minute i nagle ja' idziemy do nich' - 'taa, chodź!' i tak kilka razy. Wkoncu usnęłyśmy a tamte jeszcze się bawiły, ;) to były moje pierwsze rekolekcje! potem kwiecień też było dobrze! szafirki, robienie zdjęć lizakowi, światło dance..pażdziernik 2010! pierwsze rekolekcje z S.Zuzanną <3 i s. Sancją :* Kryśka i Kasia :*:* Dwie szurnięte nastolatki, w tym jedna ze schizofrenią ;) pozytywną oczywiście ;) SMERFOLOZA! o, to wtedy wymyśliłyśmy 'BRAAWO' haha, potem były tańce. dobrze się bawiliśmy. Luty 2011. 3-7 lutego. Pamiętne dni. Najpiękniejsze w moim życiu. Dalczego?Odpowiedź w poprzedniej notce.. 'Ja-nusz', lemoniada, biodro.,foker pejs, BRAWO też się pojawiło ;) I oczywiście zabójcze ' Sikam!' Ojca Michała :) Z Justyną miałysmy niezły ubaw :* siedzenie w kuchni i Piasecka'Ja musze to wykrzyczeć!!' a siostra Sancja 'nie teraz, spokojnie..dziewcyznki, zróbcie mi herbatki:)' haha! kocham to <3 oby więcej takich akcji, więcej takich moemntów jak w porzedniej noce pisałam, i więcej chwil spędzonych razem! Oby nasz plan się powiódł .<3
Nasz wspólny domek :)
Jedno z najwazniejszych miejsc, w moim życiu...
11 lut 2011
Inna ja..
W poniedziałek, po godzinie 14 wróciłam z rekolekcji u Sióstr Sercanek.. To nie były moje pierwsze rekolekcje spędzone w tym miejscu. Jeżdżę już tam od ponad roku i będę jeździć, póki to możliwe!
Październik, 2009r. Moje pierwsze rekolekcje u Sióstr Sercanek.. Miałam obawy wkońcu to klasztor.Jechałam z trzema bliskimi koleżankami z klasy więc nie byłam samotna. Wtedy rekolekcje prowadziła s.Teresa.Poznałam tam nowe dziewczyny i wgl. Ale wtedy byłam kim innym, nie liczyło sie , że jestem blisko Boga, tylko dobre spedzenie czasu na śmiani sie itp. Wróciłam z tych rekolekcji, taka jak pojechałam, żadnych zmian, nic..Pojechałam w kwietniu, było tak samo tylko cieplej ;) Potem nastepne, i następne.. W sierpniu dowiedziałam się, ze przenoszą s.Teresę do innego miasta, innej parafi.. Pomyslałam, że bez s.Teresy to już nie ma sensu i nie bede tam jeździć.W październiku dostałam zaproszenie na rekolekcje od nowej Siostry, która prowadziła teraz rekolekcje - S.Zuzanny. Bałam się, miałam nie jechać, pomyślałam nawet, że nie ma sensu tam jechać. Ale przełamałam się i pojechałam. W drzwiach przywitała nas właśnie s. Zuzanna. Cóż, myslałam że będzie wyglądała inaczej ale byłaaa baaardzo miła ;)Potem dojechała S. Sancja z Łodzi z dziewczynami . Wtedy tez poznałam Kryśkę, która jest zabójczo śmieszna :D i Kasię, jej koleżankę. ale Kryśka ( Ewelina, bo tak miała na imię)była mistrzynią tamtych rekolekcji! Znów wróciłam, niewiele lepsza jak pojechałam. wtedy miałam moment w życiu, że stwierdziłam, że Bóg nie jest mi potrzebny w życiu i że nie będę tam już jeździć!
W styczniu, przed feriami Ala, moją bliska kolezanka, która tam z nami jeździ poinformowała mnie, że sa rekolekcje we ferie..Temat tych rekolekcji brzmiał : PUSTYNIA. Znów obawy, zastanowienia czy jechac czy nie, i nawet dwa dni przed wyjazdem, nie byłam pewna czy pojadę.. Dzień przed wyjazdem zaczęłam się pakować, a nastęnego dnia po godzinie 10 pojechałam z dziewczynami i już się nie bałam! Przywitała nas s. zuzanna, za która sama nie wiem czemu, ale się stęskniłam <3 Wyściskała nas i pojechałyśmy jej do sklepu, z racji tego, że byłysmy pierwsze. Wróciłysmy ok. 12 i zaczęłysmy jeść obiad. Wtedy weszła s. Sancja z nowymi dziewczynami, Sandra, Natalia i Patrycja. Dzień po dniu, było wspaniale, i w piątek, kiedy się popłakałam. To był mój pierwszy raz kiedy płakałam, ze względu na wiarę i Boga..Wieczorem, wywaliłyśmy korki na górnym pietrze u nas w domku i siostry z nami rozmawiały ale było nawet miło ;) W niedzielę był wspaniały wieczór - bawiliśmy się, śmialiśmy się, skakaliśmy, spiewaliśmy..I było cudownie! W poniedziałek, dzien wyjazdu poszłyśmy do Sióstr Karmelitanek Bosych na Mszę Św. i potem żegnaliśmy się już u nas, w świetlicy.. Tak bardzo nie chciałam wyjeżdżać ale no cóż, co dobre zawsze się kończy. I wyjechałyśmy jako ostatnie, zostawiając po sobie nowe wspomnienia i ślady.. Nawet teraz jak to pisze, to chce mi się płakać. wróciłam do domu i zaczęłam płakać.. Z tesknoty, za tym czasem, nie wiem, moze wydoroslałam przez ten wyjazd. Płakałam każdego dnia, wliczając poniedziałek..Dzisiaj jest piatek i zapewne dziś też się popłacze..
Następne rekolekcje są w maju.. za 78 dni ;) Liczyłam! A w odwiedziny do siostry jedziemy 19 lutego, w sobotę! nie moge się doczekać. Ojciec Michał miał rację, teraz trudno będzie nam wrócić do rzeczywistości.Tam rzeczywiście była pustynia i tam Bóg mówił do mojego serca. Tesknie za tym spokojem, za tą cisza, za tym miejscem, za Siostrami, za uśmiechem s.Zuzanny :) za wszytskim tam co jest, i będzie! I teraz jestem innym człwoieiem i dziekuję Bogu, że tam mnie tak zmienił!
Październik, 2009r. Moje pierwsze rekolekcje u Sióstr Sercanek.. Miałam obawy wkońcu to klasztor.Jechałam z trzema bliskimi koleżankami z klasy więc nie byłam samotna. Wtedy rekolekcje prowadziła s.Teresa.Poznałam tam nowe dziewczyny i wgl. Ale wtedy byłam kim innym, nie liczyło sie , że jestem blisko Boga, tylko dobre spedzenie czasu na śmiani sie itp. Wróciłam z tych rekolekcji, taka jak pojechałam, żadnych zmian, nic..Pojechałam w kwietniu, było tak samo tylko cieplej ;) Potem nastepne, i następne.. W sierpniu dowiedziałam się, ze przenoszą s.Teresę do innego miasta, innej parafi.. Pomyslałam, że bez s.Teresy to już nie ma sensu i nie bede tam jeździć.W październiku dostałam zaproszenie na rekolekcje od nowej Siostry, która prowadziła teraz rekolekcje - S.Zuzanny. Bałam się, miałam nie jechać, pomyślałam nawet, że nie ma sensu tam jechać. Ale przełamałam się i pojechałam. W drzwiach przywitała nas właśnie s. Zuzanna. Cóż, myslałam że będzie wyglądała inaczej ale byłaaa baaardzo miła ;)Potem dojechała S. Sancja z Łodzi z dziewczynami . Wtedy tez poznałam Kryśkę, która jest zabójczo śmieszna :D i Kasię, jej koleżankę. ale Kryśka ( Ewelina, bo tak miała na imię)była mistrzynią tamtych rekolekcji! Znów wróciłam, niewiele lepsza jak pojechałam. wtedy miałam moment w życiu, że stwierdziłam, że Bóg nie jest mi potrzebny w życiu i że nie będę tam już jeździć!
W styczniu, przed feriami Ala, moją bliska kolezanka, która tam z nami jeździ poinformowała mnie, że sa rekolekcje we ferie..Temat tych rekolekcji brzmiał : PUSTYNIA. Znów obawy, zastanowienia czy jechac czy nie, i nawet dwa dni przed wyjazdem, nie byłam pewna czy pojadę.. Dzień przed wyjazdem zaczęłam się pakować, a nastęnego dnia po godzinie 10 pojechałam z dziewczynami i już się nie bałam! Przywitała nas s. zuzanna, za która sama nie wiem czemu, ale się stęskniłam <3 Wyściskała nas i pojechałyśmy jej do sklepu, z racji tego, że byłysmy pierwsze. Wróciłysmy ok. 12 i zaczęłysmy jeść obiad. Wtedy weszła s. Sancja z nowymi dziewczynami, Sandra, Natalia i Patrycja. Dzień po dniu, było wspaniale, i w piątek, kiedy się popłakałam. To był mój pierwszy raz kiedy płakałam, ze względu na wiarę i Boga..Wieczorem, wywaliłyśmy korki na górnym pietrze u nas w domku i siostry z nami rozmawiały ale było nawet miło ;) W niedzielę był wspaniały wieczór - bawiliśmy się, śmialiśmy się, skakaliśmy, spiewaliśmy..I było cudownie! W poniedziałek, dzien wyjazdu poszłyśmy do Sióstr Karmelitanek Bosych na Mszę Św. i potem żegnaliśmy się już u nas, w świetlicy.. Tak bardzo nie chciałam wyjeżdżać ale no cóż, co dobre zawsze się kończy. I wyjechałyśmy jako ostatnie, zostawiając po sobie nowe wspomnienia i ślady.. Nawet teraz jak to pisze, to chce mi się płakać. wróciłam do domu i zaczęłam płakać.. Z tesknoty, za tym czasem, nie wiem, moze wydoroslałam przez ten wyjazd. Płakałam każdego dnia, wliczając poniedziałek..Dzisiaj jest piatek i zapewne dziś też się popłacze..
Następne rekolekcje są w maju.. za 78 dni ;) Liczyłam! A w odwiedziny do siostry jedziemy 19 lutego, w sobotę! nie moge się doczekać. Ojciec Michał miał rację, teraz trudno będzie nam wrócić do rzeczywistości.Tam rzeczywiście była pustynia i tam Bóg mówił do mojego serca. Tesknie za tym spokojem, za tą cisza, za tym miejscem, za Siostrami, za uśmiechem s.Zuzanny :) za wszytskim tam co jest, i będzie! I teraz jestem innym człwoieiem i dziekuję Bogu, że tam mnie tak zmienił!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
