Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny. Są one na kształt prochu, zatlonego, co wystrzeliwszy gaśnie...

23 kwi 2011

Happieness hit her

witam wszystkich w Wielka Sobote! po raz pierwszy nie poszłam do kościoła, na pokropienie koszyczka. Dlaczego? Nie wiem, jakoś nie bardzo chcialo mi się isc, poza tym i tak nic z tego kosza nie tknę;) z Gdanska przyjechala moja ''rodzinka'' która jest zdrowo pieprznięta. Ciotka, wujek i siostra-.- nie bede tu o nich pisać, bo wolę o nich nie mysleć. Jakoś za kilka dni ide do kosmetyczki na przebicie chrząstki(fuck yea!)Dobra, nie będe sie produkować, ide oglądać moich najukochańszych SKINSÓW! <3 





13 kwi 2011

pokusa jest też groźna

rzygać mi się chce,jak czytam wszędzie teksty,że komuś na czym/kimś zależy.a prawda jest taka,że spokojnie,obyłoby się bez tego czegoś/kogoś.chyba nie wszyscy znamy pełną definicję słowa 'zależeć'.drugą rolę,gra tu również hipokryzja.nie cierpie tego! wyjaśnie,o co w tym chodzi,bo ktoś moze bezmyślnie używać tego slowa;)otóż hipokryzja,to zaprzeczenie samemu sobie.np.mówisz komuś,że nie cierpisz fiołków(czy czegoś innego)a potem kupujesz ich sobie pełen wazon.no i kurde,gdzie tu sens?dzisiaj sobie pooglądałam koncerty RBD;) wspomnienia wróciły^^eh,tego zespołu to się chyba nie wyzbędę ;P ale to dobrze.
'me falte aire..'

ps.glodówka-dzień drugi
ps2.fajnie jest wstawać o 13 i oglądac simpsonów^
Dulcita:*

11 kwi 2011

przypomnienie

przypomniała mi się zima 2010/2011 ;):) ferie! połowa ferii u babcia,druga połowa na rekolekcjach.takie ferie,to ja bardzo lubię;>i te wieczorne jeżdżenie autobusem,przez zaśniezone miasto,w uszach Gunsi,Zeppelini lub Floydzi ;) siedzenie w kuchni u babci o północy,patrząc na zasniezony widok z siódmego pietra i zarazem witając nowy dzień piosenką 'wish you were here'kocham taki chwile. i gdy rano szłam do szkoły,było jeszcze ciemno a ja właczałam stairway to heaven i dumnie stawiałam ślady butów w śniegu;D lubie takie wspomnienia 


ps.odchudzam sie.
ps2.rekolekcje w maju,odwołane;/

9 kwi 2011

zwyczajność

nawet nie wiem,jaki temat poruszyc w tej notce..brak mi pomysłów lub tych pomysłów jest zbyt dużo i nie wiem,który wybrać.może o nazwiskach?a raczej o miłości..już wyjasniam o co mi chodzi.w zeszłym tygodniu coś zgadało się z moimi kumpelami o ślubie no i przyjęcie nazwiska męża i ja spytałam jednej z nich,czy jakby ich mąż miał na nazwisko np.'Glut'to też by je przyjęły. i padła odpowiedź,której sie nie spodziewalam a mianowcie'jakby miał takie nazwisko,to w ogóle bym z nim nie była' tu mnie wryło w ziemię szczerze mówiąc.ale zadalam kolejne pytanie'a jakbys go kochala?' i znów dostalam odpowiedz,która calkowicie mnie zdemotywowała;' to bym go przestała kochac.z takim nazwiskiem?' kurwa,ludzie zastanówcie się co wy mówicie..trzeba być takim tepym,żeby przestać kogoś kochać,ze względu na smieszne bądź jak to sie teraz mówi 'przypałowe' nazwisko?!no przepraszam bardzo,ja inaczej to sobie wyobrażałam..

Dzisiaj mijają trzy lata...Spoczywaj w pokoju[*]