Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny. Są one na kształt prochu, zatlonego, co wystrzeliwszy gaśnie...

9 kwi 2011

zwyczajność

nawet nie wiem,jaki temat poruszyc w tej notce..brak mi pomysłów lub tych pomysłów jest zbyt dużo i nie wiem,który wybrać.może o nazwiskach?a raczej o miłości..już wyjasniam o co mi chodzi.w zeszłym tygodniu coś zgadało się z moimi kumpelami o ślubie no i przyjęcie nazwiska męża i ja spytałam jednej z nich,czy jakby ich mąż miał na nazwisko np.'Glut'to też by je przyjęły. i padła odpowiedź,której sie nie spodziewalam a mianowcie'jakby miał takie nazwisko,to w ogóle bym z nim nie była' tu mnie wryło w ziemię szczerze mówiąc.ale zadalam kolejne pytanie'a jakbys go kochala?' i znów dostalam odpowiedz,która calkowicie mnie zdemotywowała;' to bym go przestała kochac.z takim nazwiskiem?' kurwa,ludzie zastanówcie się co wy mówicie..trzeba być takim tepym,żeby przestać kogoś kochać,ze względu na smieszne bądź jak to sie teraz mówi 'przypałowe' nazwisko?!no przepraszam bardzo,ja inaczej to sobie wyobrażałam..

Dzisiaj mijają trzy lata...Spoczywaj w pokoju[*]



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz