Niby jest dobrze, a niby nie. Niby ten tydzień jakoś dobrze leciał i szczerze to myślałam, że od dzisiaj się poprawi. Bo to co zrobiłeś, wywołało mi uśmiech na twarzy. cholernie długo to wspominałam. nawet teraz mam to przed oczami. Ale potem napisałeś mi coś, co sprawiło ból. Wiem, nieświadomie o tego nie wiesz,ale tak jest. Czuję teraz jak coś mi gniecie klatkę piersiową. Taki cholernie ciężki kamień. Nie mogę przez to oddychać. Nawet płakać nie umiem. Znów się pociąć? Tylko po co? To nawet przestało mi sprawiać przyjemność. I tak mi dziwnie. niecały tydzień temu spytałeś mnie o coś. o rzecz, którą pytałeś wiele razy, a odpowiedź za każdym razem była taka sama. Z kolejnym razem było mi coraz trudniej i miałam coraz więcej wątpliwości czy na pewno dobrze robię. Jednak ten ostatni raz kiedy o to spytałeś, schowałam twarz w rękach i słuchałam kłótni serca z rozumem. Cholera jasna, mózg wygrał. Ale Ty doskonale wiedziałeś co mnie hamuje. Dziwne,nie? Odpisałam 'nie', choć chciałam krzyczeć 'okej,spróbujmy.'
A teraz? Teraz jest już za późno, prawda?
A teraz? Teraz jest już za późno, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz